Armia USA zrezygnowała z potężnego lasera przeciwko rakietom X-101 i Caliber, a możliwe powody nie są zaskakujące

Ilustracja systemu pośredniej ochrony przeciwpożarowej – laser wysokoenergetyczny (IFPC-HEL) firmy Lockheed Martin

Chociaż Amerykanie aktywnie pracują nad bronią laserową, wygląda na to, że armia amerykańska napotkała ograniczenia technologiczne, które podważają możliwość skalowania jej do 300 kW.

Armia USA rezygnuje ze swojej najpotężniejszej broni laserowej o mocy 300 kW, która została zaprojektowana do zestrzeliwania pocisków manewrujących, takich jak rosyjskie Ch-101 i Kaliber. Wydaje się, że powód tej decyzji jest dość typowy dla tego typu systemów.

Według Laser Wars, program Indirect Fire Protection Capability-High Energy Laser (IFPC-HEL) nie osiągnie etapu ustalonego, pomimo wieloletnich prac rozwojowych, pomimo demonstratora w 2022 roku. Zamówienie na cztery prototypy, złożone w 2023 roku za kwotę 220,8 miliona dolarów, zostało zredukowane do jednego, który zostanie dostarczony wojsku dopiero we wrześniu.

Ilustracja systemu pośredniej ochrony przeciwpożarowej – laser wysokoenergetyczny (IFPC-HEL) firmy Lockheed Martin

Jedyny prototyp przechodzi obecnie testy laboratoryjne, po których zostanie przekazany wojsku. Nie będzie on jednak potencjalnym kandydatem do zakupu i będzie stanowił „informację” dla programu Joint Laser Weapon System (JLWS) w zakresie rozwoju przeciwrakietowej broni laserowej w ramach Złotej Kopuły.

Przyczyny odrzucenia IFPC-HEL nie zostały ujawnione, ale podobną decyzję podjęto niedawno w odniesieniu do lasera przeciwdronowego DE M-SHORAD o mocy zaledwie 50 kW. Podczas testów tego ostatniego na Bliskim Wschodzie okazało się, że wyniki znacząco odbiegają od tych prezentowanych w laboratoriach i na poligonach.

System DE M-SHORAD. Zdjęcie: US Army

To całkiem logiczne, że jeśli słabsza broń laserowa przeciwko dronom ma problemy ze zestrzeleniem, to technologia ta nie jest jeszcze gotowa, więc skalowanie jej do pocisków manewrujących nie ma sensu. Te ostatnie charakteryzują się większą stabilnością dzięki wzmocnionemu kadłubowi w porównaniu z bezzałogowymi statkami powietrznymi i poruszają się szybko, co utrudnia utrzymanie na nich wiązki.

Teoretycznie problem ten można by rozwiązać za pomocą technologii lasera impulsowego, która dostarcza energię w femtosekundowych impulsach o wysokiej intensywności, dzięki czemu nie wymaga długotrwałego podtrzymywania wiązki na celu. Być może to właśnie takie rozwiązania przyczyniły się do anulowania projektu IFPC-HEL.

System laserowy HELMTT, który miał być inspiracją dla IFPC-HEL. Zdjęcie: US Army

Tymczasem Marynarka Wojenna USA kontynuuje prace nad własnymi laserami o mocy 300 kW, a potencjalnie nawet 400 kW, a Pentagon przyznał nawet kontrakt na megawatowy system do zwalczania pocisków balistycznych. Prace na pewno się nie skończyły.

Defense Express dodaje, że chińska broń laserowa ma problemy, ponieważ zestrzelenie pojedynczego drona na Bliskim Wschodzie zajmuje 15-30 minut. Nic więc dziwnego, że Stany Zjednoczone borykają się z podobnymi ograniczeniami technologicznymi.

Chiński system laserowy Silent Hunter. Zdjęcie: Jeff Martin/Defense News

Wiele krajów pracuje obecnie nad własnymi laserami bojowymi, a różne modele są już demonstrowane. Izrael twierdzi, że generalnie udało mu się pokonać ograniczenia związane z ich instalacją na samolotach. Jest to jednak nadal raczej niszowe narzędzie o pewnych niuansach użytkowania.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *