Czy Czechom rzeczywiście brakuje samolotów? Co stoi na przeszkodzie, by wysłać L-159 na Ukrainę do zestrzeliwania dronów? Czy istnieje jakieś rozwiązanie?

Samolot szkoleniowy L-159T Czeskich Sił Powietrznych. Zdjęcie ilustracyjne Armada CR

Choć prezydent Czech mówił o możliwości dostarczenia Ukrainie samolotów L-159 do walki z dronami, jego rząd nie popiera tego pomysłu i tuszuje go za pomocą działań wojskowych

Republika Czeska nie będzie ani sprzedawać, ani przekazywać za darmo lekkich samolotów bojowych dronom bojowym. Wynika to z faktu, że L-159 są potrzebne lokalnym siłom zbrojnym i na razie nie ma innej alternatywy.

Według „Ceských Novin”, premier Czech Andrej Babiš oświadczył to na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu, który nie podjął jeszcze stosownej decyzji. Według niego, o tym powinni decydować nie politycy, a wojsko, które ich potrzebuje i będzie im służyć do 2040 roku. Premierowi miał o tym powiedzieć minister obrony.

L-159A czeskich sił powietrznych. Zdjęcie: Aero Vodochody

Jeszcze ciekawsza jest odpowiedź przewodniczącego Izby Niższej Parlamentu, Tomio Okamury, który stwierdził, że choć same L-159 są dość tanie, to mają duży potencjał bojowy. W związku z tym ewentualna sprzedaż nie zrekompensuje utraty samolotów bojowych.

Można się domyślać, że obecny czeski rząd i koalicja parlamentarna mają negatywny stosunek do zaproponowanego przez prezydenta Petra Pavla pomysłu dostarczenia Ukrainie lekkich samolotów bojowych do zwalczania dronów. Później jednak doprecyzował, że może to być tylko cztery samoloty, których bojowe wykorzystanie otworzyłoby dodatkowe możliwości eksportowe.

Defense Express zauważa, że Czechy najprawdopodobniej nie będą sprzedawać L-159, pomimo wszystkich deklaracji głowy państwa. Co więcej, taka polityka byłaby dość spójna z poprzednią władzą, która rzekomo również nie popierała tego pomysłu, choć wcześniej z pewnością mówiono o darmowej dostawie.

Republika Czeska dysponuje obecnie 16 jednomiejscowymi L-159A i ośmioma dwumiejscowymi L-159T, co stanowi stosunkowo niewielką liczbę. Zrozumiałe jest więc, dlaczego nie chcą stracić nawet kilku z nich, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że nie wszystkie są gotowe do walki w tym samym czasie. Jednak redukcja liczby samolotów mogłaby być argumentem za zakupem dodatkowych, również z własnego przemysłu.

Przypomnijmy, że wiele krajów partnerskich było skłonnych podjąć pewne ryzyko przy dostawach broni, co jest warte tylko Danii, która przekazała Ukrainie wszystkie swoje działa samobieżne CAESAR. Jednocześnie zawsze towarzyszyło temu wsparcie polityczne, a stanowisko obecnego rządu czeskiego jest przeciwne udzielaniu pomocy wojskowej.

Jeśli chodzi o L-159, możliwe, że Ukraina i jej partnerzy zapłacą za nowe skrzydła dla Czech, a stare zostaną przekazane ukraińskiej armii. Ta opcja mogłaby teoretycznie zmniejszyć ryzyko po stronie czeskiej, ale wymaga również zgody politycznej, co jest wysoce wątpliwe.

Wspólny lot L-159 i L-39NG

W rezultacie jedyną opcją pozostaje zamówienie nowych L-39NG dla ukraińskich sił powietrznych, a nawet F/A-259, których wspólna produkcja planowana była na 2023 rok. Będzie to jednak umowa długoterminowa, a dostawy nie nastąpią w najbliższym czasie. Nie wiadomo też, czy ta opcja zostanie zablokowana.

Sytuacja polityczna wskazuje zatem, że obecny rząd nie zgodzi się na dostawę samolotów na Ukrainę i będzie przedstawiał nowe argumenty uzasadniające swoje stanowisko. Istnieje jednak szansa, że przy pewnych kompromisach i zaangażowaniu innych krajów oraz UE coś może się zmienić i zmieni.

A dopóki Ukraina nie otrzyma samolotów L-159, Defense Express zachęca do przyłączenia się do zbiórki na coś, co już działa: „Pojedynczą kolekcję” od „Fundacji Prytuła” na drony przechwytujące.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *