
Ze względu na nieco literacką publikację amerykańskiego wydawnictwa na temat rozwoju ukraińskiego systemu obrony powietrznej dzięki systemowi Dataroom firmy Palantir, jego rzeczywiste możliwości i istota nieco się zatarły.
Ukraina powinna wzmocnić swoją obronę powietrzną nowym systemem, który będzie szeroko wykorzystywał algorytmy sztucznej inteligencji. Powinno to jakościowo zwiększyć jego skuteczność i pozwolić na zneutralizowanie zależności Rosji od masowych, łączonych ataków dalekiego zasięgu przeprowadzanych przez Rasztrije.
Informacja o tym pojawiła się po raz pierwszy w „Washington Post”, na blogu dziennikarza i pisarza Davida Ignatiusa. Autor opisał w nim spotkanie z nowo mianowanym ministrem obrony Ukrainy, Michaiłem Fiodorowem, który zapowiedział wdrożenie „nowej generacji krajowych pocisków przechwytujących opartych na sztucznej inteligencji”.
Kluczowym elementem tej inicjatywy jest współpraca z amerykańskim gigantem IT, firmą Palantir, w projekcie Dataroom. Kiedy mowa o nazwie tej firmy, warto pamiętać, że szwajcarskie Ministerstwo Obrony odmówiło Palantirowi amerykańskiego systemu wywiadowczego ze względu na ryzyko wycieku informacji z USA.
„System będzie wykorzystywał miliony bitów danych z czujników i obrazów zebranych przez Ukrainę w ciągu czterech lat wojny w celu wyszkolenia systemów sztucznej inteligencji zdolnych do przewidywania rosyjskich ataków, a następnie kierowania tanimi, autonomicznymi przechwytywaczami w celu ich odparcia” – czytamy w publikacji.

Jak podano, już za sześć miesięcy Ukraina otrzyma podstawę dla ogólnokrajowego autonomicznego systemu rakiet przeciwlotniczych, który wreszcie będzie w stanie zapewnić bezpieczeństwo ukraińskich miast przed atakami rosyjskimi. Jednocześnie literacka prezentacja informacji najwyraźniej nieco zaciera istotę tego systemu i jego możliwości.
W szczególności, ukraiński rząd podpisał umowę z Palantir w sprawie projektu Dataroom. Ministerstwo Transformacji Cyfrowej Ukrainy ogłosiło uruchomienie Brave1 Dataroom – „bezpiecznego środowiska do testowania i szkolenia sztucznej inteligencji w oparciu o rzeczywiste dane z frontu”. Sam Dataroom to platforma zbudowana na rozwiązaniach Palantir, która „zawiera już wizualne i termiczne bazy danych celów powietrznych, w tym wrogich „szahidów”, i będzie stale rozbudowywana”.
Mówimy zatem o rozwiązaniu z od dawna znaną „wizją maszynową”, o której aktywnie dyskutuje się w sferze wojskowej od 2024 roku. Projekt zakłada oczywiście integrację tego systemu naprowadzania z dronami przeciwlotniczymi (a nie z pociskami rakietowymi, które już posiadają systemy naprowadzania). A także, wracając do publikacji amerykańskiej, ogólne zarządzanie systemem obrony powietrznej z tych dronów przeciwlotniczych.

W końcu Defense Express wielokrotnie pisał o perspektywach integracji wizji maszynowej z dronami przeciwlotniczymi. Pozwala to bowiem zmniejszyć zależność wyniku ataku od umiejętności operatora i stworzyć autonomiczne systemy z możliwością wykorzystania roju. To uniemożliwia zaistnienie krytycznej sytuacji – gdy jeden operator drona przeciwlotniczego ma w rzeczywistości tylko jedną szansę na atak tylko jednego celu naraz.
Jednocześnie rzeczywiste możliwości takiego systemu, opartego na dronach przeciwlotniczych, ograniczają się do zwalczania konwencjonalnych „Szahidów”. Ale nawet to, jeśli zostanie wdrożone, przyniesie ogromne korzyści. Ponieważ to właśnie konwencjonalne „Szahidy” są dla Federacji Rosyjskiej w ogólnym ataku łączonym, przenosząc znacznie większą „masę” głowic niż wszystkie inne pociski razem wzięte.
Jednocześnie, chociaż ten system z dronami przeciwlotniczymi nie będzie w stanie zwalczać pocisków manewrujących, balistycznych i hipersonicznych, będzie mógł uwolnić tradycyjne systemy rakiet przeciwlotniczych i zestrzeliwać je.
