Hiszpania chce wystrzelić 32, a nawet 64 rakiety przeciwlotnicze z jednej fregaty F-110, co jest już trendem na okrętach obrony powietrznej

Fregata klasy F-110 Bonifaz podczas wodowania. Zdjęcie: Navantia

W Europie widoczny jest aktywny trend zwiększania potencjału obrony powietrznej floty, czego najnowszym przykładem jest hiszpańska marynarka wojenna, która chce podwoić liczbę wyrzutni na już zamówionych fregatach F-110.

Hiszpania rozważa zwiększenie siły ognia swojego okrętu wojennego. Między innymi rozważa zwiększenie liczby wyrzutni na fregatach F-110 (klasy Bonifaz) z 16 do 32, a być może nawet 48.

Tak napisał analityk marynarki wojennej Thibaut Lamidel w swojej publikacji na blogu Le Fauteuil de Colbert. Według niego hiszpańska marynarka wojenna prowadzi negocjacje z firmą stoczniową Navantia od 2025 roku w sprawie wprowadzenia takiej podwyżki.

Wyrzutnia Mk41 z 8 minami (ogniwami). Zdjęcie ilustracyjne ze źródeł otwartych.

W przypadku pierwszych pięciu okrętów planowana jest rozbudowa liczby wyrzutni pionowego startu Mk41 z dwóch, które dysponują 16 ogniwami, do czterech, które będą miały ich aż 32. Pozwoli to przede wszystkim na znaczną rozbudowę zdolności obrony powietrznej, umożliwiając przenoszenie pocisków przeciwlotniczych RIM-162 ESSM i SM-2.

Istnieje jednak pewien problem, ponieważ konieczne są zmiany w projekcie, a budowa jest już w pełnym toku – pierwszy kadłub został już zwodowany, a drugi jest w drodze. Jednocześnie Hiszpanie nie chcą dzielić F-110 na kilka podklas, co mogłoby spowolnić szybkie tempo prac. W rezultacie możliwości są bardzo ograniczone.

Fregata klasy F-110, wyrzutnie Mk41 widoczne za działem dziobowym. Ilustracja autorstwa Navantii.

Pierwsze proponowane rozwiązanie zakłada przeprojektowanie dziobu, aby pomieścić cztery wyrzutnie zamiast dwóch, ale zintegrowanie tego z serią byłoby możliwe dopiero od trzeciego okrętu i wymagałoby przesunięcia harmonogramu realizacji programu. Druga propozycja zakłada instalację dodatkowej sekcji na czwartej i piątej fregacie, ale jest to sprzeczne z dążeniem hiszpańskiej marynarki wojennej do produkcji większej liczby nowych typów.

Trzecia opcja zakłada integrację dwóch Mk41 przed drugą nadbudówką z kominami. Zauważono, że można by to rozszerzyć na całą klasę i zachować unifikację możliwości. Jednak obecnie nie ma oficjalnych informacji na temat tych zmian.

Poniższy obrazek przedstawia plan dla trzeciej opcji:

Navantia prowadzi również rozmowy z hiszpańską armią w sprawie stworzenia „pochodnych” okrętów F-110, których kadłub zostałby wydłużony, aby zintegrować 4 dodatkowe wyrzutnie, każda z 8 ogniwami, co dałoby łącznie 48 wyrzutni. Rezultatem byłaby specjalistyczna fregata obrony powietrznej.

Rozważana jest również opcja na 64 miny, z czego 6 Mk41 będzie dostępnych w wersji Strike Length (7,6 m) i 2 Tactical Length (6,7 m). Te ostatnie różnią się tym, że nie mogą wykorzystywać pocisków manewrujących Tomahawk ani pocisków przechwytujących balistycznych. Zintegrowany zostanie również system obrony przeciwrakietowej IAMD, który może zawierać inny radar – AN/SPY-6(V)4 zamiast AN/SPY-7.

Fregata klasy F-110. Ilustracja autorstwa Navantii.

Podsumowując, autor stwierdza, że obecnie istnieje potrzeba zwiększenia liczby wyrzutni na fregatach i posiadania specjalnych okrętów obrony powietrznej. Jednocześnie zauważa, że świadczy to również o niepewności związanej z drugą partią myśliwców F-110 dla hiszpańskiej marynarki wojennej.

Z punktu widzenia Defense Express nie sposób się nie zgodzić, że istnieje wyraźny trend zwiększania potencjału rakietowego okrętów. Dobrym przykładem są niemieckie fregaty F-127, które chcą pomieścić aż 96 silosów rakietowych, czyli aż 12 modułów. Podobne dyskusje toczą się również w odniesieniu do francuskich inwestycji zagranicznych wybranych przez Szwecję.

Ilustracja projektu fregaty F127 firmy Thyssenkrupp Marine Systems

Głównym zadaniem takich okrętów jest zapewnienie osłony przed zagrożeniami powietrznymi. Jednocześnie Mk41 może używać pocisków przeciwlotniczych zarówno przeciwko celom aerodynamicznym, jak i balistycznym, takim jak SM-6, SM-3, a nawet PAC-3 MSE. Planowana jest również integracja z Asterem 30.

Takie wyrzutnie są również kompatybilne z pociskami manewrującymi Tomahawk, ale biorąc pod uwagę ostatnie doniesienia o możliwych opóźnieniach i pogarszających się stosunkach między USA a Europą, broń ta staje się politycznie wątpliwa. Niemcy nadal jednak starają się ją kupić dla siebie.

Wystrzelenie pocisku przeciwlotniczego SM-2 z niemieckiej fregaty Sachsen. Zdjęcie: Bundeswehr

Kolejny ciekawy szczegół – Hiszpanie dobrze pokazują, że jeśli początkowo zgodzisz się na projekt z mniejszą liczbą broni, to dostosowanie go do nowych realiów będzie dość problematyczne, jeśli nie chcesz dodatkowych opóźnień w budowie i zaburzania unifikacji w obrębie klasy. Dlatego musisz bardzo ostrożnie wybierać, ponieważ flota to inwestycja długoterminowa.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *