
Amerykanie kupują 1248 „tajnych” systemów walki elektronicznej ALE-70 „na smyczy” dla myśliwców F-35, których poprzednia generacja uratowała już dziesiątki samolotów. Ile więc kosztuje uratowanie F-35 przed pociskiem przeciwlotniczym?
Departament Wojny Stanów Zjednoczonych poinformował o nowej modyfikacji P00006 do kontraktu numer N0001924C0003 zawartego między Marynarką Wojenną a firmą BAE Systems, która przewiduje dodatkowe zwiększenie zamówienia o 73,8 mln USD.
Środki zostaną przeznaczone na produkcję 1248 sztuk nienazwanych jednostek przeciwdziałania częstotliwościom radiowym. Będą one przeznaczone na wsparcie zarówno krajowych, jak i zagranicznych myśliwców poprzez sprzedaż w ramach programu Foreign Military Sales (FMS).

Chociaż w komunikacie nie określono rodzaju samych środków przeciwdziałania częstotliwości radiowej, ani samolotów, które mają je odbierać, rząd USA opublikował wcześniej bardziej szczegółowe informacje na temat numeru kontraktu N0001924C0003.
Można więc się dowiedzieć, że to właśnie w ramach tego kontraktu realizowany jest zakup systemów przeciwdziałania radiowym ALE-70. Są one z kolei przeznaczone wyłącznie do montażu w myśliwcach piątej generacji F-35. Z nowej modyfikacji kontraktu można w przybliżeniu wyliczyć, że koszt jednego systemu ALE-70 wynosi około 59 tysięcy dolarów.

Ten ALE-70, jak wspomniano powyżej, to radiowy środek przeciwdziałania, a właściwie jednorazowa stacja walki elektronicznej i antena, która działa w wielu trybach. W razie potrzeby myśliwiec wystrzeliwuje taki wabik, który następnie rozkłada się na mocnym kablu optycznym i ciągnie za sobą w pewnej odległości, niczym na smyczy.
Po uruchomieniu, ALE-70 może działać autonomicznie lub w tandemie z pokładowym systemem walki elektronicznej F-35, AN/ASQ-239. Może on zakłócać wrogi radar, działać jako fałszywy cel dla pocisków, tworząc wyraźny cyfrowy obraz samolotu, a także pełnić funkcję anteny dla pokładowego systemu AN/ASQ-239, zapobiegając jego ujawnieniu.

Podczas gdy sam F-35 pozostaje cichy, pozostając bardzo niepozornym celem, ALE-70 emituje sygnały radiowe we wszystkich kierunkach, „świecąc” dla wroga niczym „choinka”. Jeśli w kierunku samolotu zmierza już pocisk naprowadzany radarem, ALE-70 wygląda na znacznie większy i atrakcyjniejszy samolot niż F-35 i zaatakuje go, zwłaszcza jeśli pocisk ma możliwość namierzenia źródła sygnału.

Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że ALE-70 prawdopodobnie zrobi wszystko, co w jego mocy, aby zakłócić działanie głowicy naprowadzającej pocisku oraz radaru lub systemu obrony powietrznej samolotu nośnego, zakłócając ich przechwycenie i obezwładniając. Ponadto system ten jest w stanie symulować formację samolotów naraz, tworząc ich cyfrowy obraz, który może być wykorzystany na przykład do „zadymienia” wrogich systemów rakiet przeciwlotniczych.
Jednak w internecie niewiele jest informacji na temat ALE-70, prawdopodobnie ze względu na jego tajność, ponieważ jest on ważnym elementem obrony F-35. W rzeczywistości jego możliwości mogą być znacznie szersze.

Pociski ALE-70 są wystrzeliwane ze specjalnego schowka pod kadłubem. Ze względu na ich integrację, F-35 nie jest już wyposażony w reflektory dipolowe, które wcześniej pełniły główną funkcję w zwalczaniu pocisków kierowanych radarowo.
Warto przypomnieć, że samolot ALE-70 ma również poprzedników, takich jak ALE-50 i ALE-55, które są aktywnie instalowane na różnych typach samolotów od ponad trzech dekad, od myśliwców F-16 po bombowce strategiczne bazujące na lotniskowcach F/A-18E/F i B-1B.

Samoloty ALE-50 i ALE-55 brały czynny udział w minionych wojnach, np. w Kosowie w 1999 r. lub w Iraku od 2003 r., gdzie – według dostępnych informacji – spisały się znakomicie, dzięki czemu uratowano dziesiątki samolotów.
Wracając do kosztów, 59 tys. dolarów za jeden śmigłowiec ALE-70 jest niezwykle niskie, biorąc pod uwagę, że najprawdopodobniej ochroni on samolot wart dziesiątki milionów dolarów i życie pilota.
