
Amerykański dron dalekiego zasięgu LUCAS, będący odpowiednikiem irańskiego „Shaheda”, zadebiutował na polu walki niecały rok po oficjalnej prezentacji – jak to możliwe, że ten dron pojawił się w kraju, który opiera się przede wszystkim na technologii?
Podczas operacji Epic Fury w Iranie Stany Zjednoczone po raz pierwszy wykorzystały do uderzeń swoją kopię irańskiego Shaheda, zwaną LUCAS, co w rzeczywistości jest realizacją koncepcji taniej broni uderzeniowej, gdyż koszt jednego drona sięga około 35 000 dolarów. Wygląda na to, że debiut tej broni był udany, ponieważ amerykańskie wojsko ma pozytywne opinie na temat swojej nowej broni, a Centralne Dowództwo USA (US CENTCOM) powszechnie nazywało ją „niezastąpioną”, a teraz amerykańskie wojsko chce mieć na stanie większą ilość takiej broni.

Amerykański bezzałogowy dron uderzeniowy dalekiego zasięgu LUCAS został po raz pierwszy zaprezentowany niecały rok temu, w lipcu 2025 r., a pod koniec roku Amerykanie rozmieścili pierwszą eskadrę tych dronów na Bliskim Wschodzie w ramach nowej grupy operacyjnej Task Force Scorpion Strike (TFSS).
W tym samym czasie, za prezydentury Joe Bidena, rozpoczęto tworzenie amerykańskiego odpowiednika Szahedu, jak powiedział w wywiadzie dla The War Zone Michael C. Horowitz, który w latach 2022-2024 zajmował stanowisko zastępcy asystenta sekretarza obrony ds. sił zbrojnych i nowych zdolności oraz dyrektora Biura Polityki Nowych Zdolności w Pentagonie i był bezpośrednio związany z pojawieniem się amerykańskiego masywnego i taniego drona uderzeniowego dalekiego zasięgu LUCAS.

Według Horowitza, Ukraina przekazała Szaheda Amerykanom do badań na początku 2024 roku, podczas gdy misją jego biura było zbadanie nowych możliwości dla amerykańskiej armii. „W maju 2024 roku na moje biurko trafiło pytanie o potencjał tego [drona uderzeniowego dalekiego zasięgu]” – zauważa.
Okazuje się zatem, że od pomysłu opracowania odpowiednika „Shaheeda” do jego demonstracji upłynął około roku, a do pierwszego użycia bojowego – niecałe dwa lata. To prawdziwy przełom w systemie, w którym lata poświęcono na tworzenie próbek broni, a nacisk położono na zaawansowaną technologicznie i kosztowną broń, która miała przechytrzyć wroga w tym konkretnym kierunku.
Właściwie to właśnie mówi Horowitz – że dla Stanów Zjednoczonych stworzenie czegoś w rodzaju analogu do Szahedu było nowym doświadczeniem. „Nie sądzę, żeby był jakiś opór” – zauważa, odnosząc się do wdrożenia projektu drona LUCAS. „Ale Stany Zjednoczone nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiły”.
Horowitz podkreśla, że było to zupełnie inne podejście do kwestii uzbrojenia – nie „stwórzmy lepszą wersję czegoś”, ale „zainwestujmy w o wiele tańszą opcję, gdzie chodzi o to, aby ilość sama w sobie stanowiła jakość”.
Sądząc po pozytywnym odbiorze drona LUCAS, który przez około miesiąc był wykorzystywany w Iranie, to podejście się sprawdziło. Rozwój drona uderzeniowego LUCAS nie kosztował dużo, jak na standardy amerykańskie. „O ile pamiętam, kosztowało to dziesiątki milionów dolarów” – mówi Horowitz.

Prace nad projektem drona LUCAS rozpoczęły się za kadencji zespołu Bidena, ale Horowitz podkreśla, że zespół Trumpa „dostrzegł potencjał” tej broni i doprowadził projekt do końca.
Pojawienie się drona LUCAS w USA stało się więc naprawdę ważnym krokiem naprzód – z tego wszystkiego doskonale zdają sobie sprawę, że dron ten nie jest przełomem, ale przede wszystkim rozwiązaniem, które otwiera nowe możliwości i uzupełnia istniejący arsenał uzbrojenia armii amerykańskiej. Dalsze zadania mogą obejmować zwiększenie skali produkcji (w tym znajdowanie wąskich gardeł w łańcuchu dostaw, jeśli takie problemy występują) oraz udoskonalenie samego produktu.
Wcześniej Defense Express informował, że Turcja również podjęła decyzję o stworzeniu własnego „Shaheda”, który okazał się bardziej podobny do amerykańskiego LUCAS-a, przy czym był od razu autonomiczny.
