Jak admirał Nachimow ilustruje chroniczne 40-letnie zacofanie Rosji, którego wciąż nie może ona nadrobić

„Admirał Nachimow”

Jeśli krążownik rakietowy Admirał Nachimow powróci do służby w 2026 roku, Federacja Rosyjska będzie w końcu mogła zrobić to, co Stany Zjednoczone 40 lat temu zrobiły z USS Bunker Hill.

Dla Federacji Rosyjskiej zmodernizowany ciężki krążownik rakietowy „Admirał Nachimow”, który zakończył pierwszy etap prób morskich, stanie się bardziej okrętem na parady i propagandowe programy telewizyjne niż realną jednostką bojową. A ten projekt, który eksperci już nazwali próżnym widowiskiem, bardzo jakościowo ilustruje chroniczne zacofanie Federacji Rosyjskiej.

I nie zaczęło się to teraz, prawie 20 lat temu, kiedy Admirał Nachimow przeszedł remont w 1997 roku, który przerodził się w modernizację z instalacją 80 uniwersalnych wałów startowych. Ale znacznie wcześniej.

„Admirał Nachimow”

Aby to zrobić, musimy cofnąć się do 1964 roku, kiedy to w ówczesnym Leningradzie, w Siewiernoje PKB, rozpoczęto projektowanie dużego, 8000-tonowego okrętu do zwalczania okrętów podwodnych. Prace nad nim postępowały powoli, ale wymagania i plany rosły gwałtownie. To ostatecznie doprowadziło do wyboru elektrowni jądrowej i wyposażenia krążownika we wszystko, co było i jest jedynie obiecane.

Jednocześnie niemal natychmiast pojawiły się wątpliwości, czy uda się zmieścić wszystko na jednym okręcie, dlatego zaczęto opracowywać oddzielne jednostki 1144 „Orlan” do niszczenia okrętów podwodnych oraz 1165 „Fuga” do atakowania okrętów nawodnych. Ostatecznie jednak projekty ponownie połączono, a w 1972 roku projekt przybrał formę ciężkiego krążownika rakietowego z napędem jądrowym o wyporności 24 100 ton, uzbrojonego w pełen arsenał uzbrojenia przeciwokrętowego i przeciwpodwodnego, a także w dość potężne systemy obrony powietrznej.

Głównym „kaliberem” 1144 „Orlan” był pocisk przeciwokrętowy P-700 „Granit” (20 sztuk) przeznaczony do zwalczania okrętów. Przede wszystkim grupy uderzeniowe lotniskowców, z obliczonym zasięgiem startu na granicy możliwości ich lotnictwa pokładowego – 500 km. Do niszczenia okrętów podwodnych służył kompleks „Metel” z torpedami wystrzeliwanymi pociskiem manewrującym na odległość do 90 km. Do obrony przed atakami lotniczymi – morska wersja systemu obrony powietrznej S-300F.

Pierwszym problemem było to, że wiosną 1973 roku, kiedy projekt został zatwierdzony, a następnie w 1974 roku, z trzech głównych „narzędzi” okrętu, istniał jedynie system przeciwokrętowy Metel (później zastąpiony przez Vodopad). Testy P-700 Granit rozpoczęły się dopiero w 1975 roku, a do służby przyjęto go w 1983 roku. Lądowy system przeciwlotniczy S-300 został przyjęty do służby w 1980 roku, a jego wersja morska dopiero w 1984 roku. Oznacza to, że okręt osiągnął zakładaną zdolność bojową zaledwie 10 lat po rozpoczęciu budowy.

Podczas gdy ZSRR zmagał się z projektem 1144 „Orlan”, Stany Zjednoczone przygotowywały już rewolucję w dziedzinie marynarki wojennej, a wszystko to za sprawą dwóch komponentów. Pierwszym z nich jest system bojowy Aegis. Drugim – uniwersalne wyrzutnie Mk 41 VLS dla pocisków przeciwlotniczych z rodziny SM i pocisków manewrujących Tomahawk.

Pierwszym okrętem wyposażonym w system Aegis był krążownik rakietowy USS Ticonderoga, pierwszy tego typu, wprowadzony do służby w 1983 roku. A pierwszym okrętem wyposażonym w Mk 41 był trzeci krążownik rakietowy tego typu, USS Bunker Hill, wprowadzony do służby w 1986 roku.

USS Bunker Hill (CG 52)

W tym czasie ZSRR dysponował już dwoma przestarzałymi koncepcyjnie krążownikami rakietowymi 1144 „Orłan” – „Kirow” (później w ramach Federacji Rosyjskiej „Admirał Uszakow”) i „Frunze” (w ramach Federacji Rosyjskiej „Admirał Łazariew”), a dwa kolejne były w budowie – „Kalinin” („Admirał Nachimow”) i „Kujbyszew” („Piotr Wielki”). Jednocześnie sam projekt, będący już na etapie „Frunze”, otrzymał aktualizację – 1144.1, a każdy kolejny różnił się również składem uzbrojenia i systemów. Żaden z nich nie dysponował jednak możliwościami amerykańskich okrętów w zakresie uzbrojenia rakietowego – ataków na cele naziemne za pomocą broni o wysokiej precyzji.

„Kalinin” w 1991 roku

Wraz z tym opóźnieniem w rozwoju marynarki wojennej ZSRR upadł. W Federacji Rosyjskiej kontynuowano prace nad radzieckimi rozwiązaniami mającymi na celu „dogonienie” USA i dopiero w 2010 roku zwodowano fregatę projektu 22350 „Admirał Gorszkow” z uniwersalnymi wyrzutniami UKSK 3S14 dla okrętów „Kaliber” i „Onyks”. W 2013 roku w Federacji Rosyjskiej rozpoczęły się realne prace nad byłym krążownikiem rakietowym „Kalinin”, przemianowanym na „Admirał Nachimow”, w celu wyposażenia go w UKSK 3S14.

A jeśli w 2026 roku Federacja Rosyjska ogłosi powrót Admirała Nachimowa do służby, będzie to oznaczać, że zajęło im 40 lat, aby uzyskać krążownik rakietowy zdolny do ataków dalekiego zasięgu na cele lądowe, tak jak Stany Zjednoczone zrobiły to z USS Bunker Hill, który został wycofany ze służby w 1986 roku. I to tylko ze względu na samą możliwość, ponieważ krążowniki rakietowe Ticonderoga mają 122 wały startowe każdy o wyporności 9800 ton, a Admirał Nachimow ma 80 przy wyporności 2,5 razy większej, wynoszącej 23 750 ton. Jednocześnie, podczas gdy Admirał Nachimow przechodził modernizację, ponownie zdążył się zestarzeć, ponieważ współczesna dronizacja pola walki morskiej nie daje takim okrętom szans.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *