
Pocisk manewrujący MdCN, znany również jako NCM lub SCALP Naval, ma zasięg ponad 1000 km i jest jedynym europejskim odpowiednikiem pocisku manewrującego Tomahawk.
Producent pocisków rakietowych MBDA prowadzi rozmowy z kilkoma krajami europejskimi na temat dostaw pocisków manewrujących – morskiej wersji pocisku manewrującego SCALP-EG, znanego jako MdCN (Missile de Croisière Naval), a także morskiego pocisku manewrującego (NCM). Rozmowy zintensyfikowano w kontekście obecnego trendu zmniejszania zależności od uzbrojenia amerykańskiego.
O negocjacjach donosi gazeta „Les Echos”. Zatem pocisk MdCN o zasięgu ponad 1000 km (niektóre źródła podają 1400 km) jest uważany za odpowiednik amerykańskiego pocisku Tomahawk, choć ma mniejszy zasięg.
Biorąc pod uwagę, że w wyniku wojny w Iranie Stany Zjednoczone koncentrują się przede wszystkim na uzupełnianiu własnych rezerw i opóźniają dostawy broni do sojuszników, Francja, ze swoim pociskiem manewrującym MdCN, może stanowić interesującą alternatywę dla tego pocisku. A w obliczu niepewności związanej z dostawami Tomahawków, ma ona realną szansę na zajęcie tej niszy, ponieważ MdCN jest obecnie jedyną opcją w Europie w tym kierunku.

Nie wiadomo, kto dokładnie mógłby być zainteresowany francuskimi pociskami MdCN (i czy istnieje realne zainteresowanie ze strony nabywców, czy jest to przede wszystkim inicjatywa MBDA), ale wydaje się, że Niemcy, które wciąż chcą kupić Tomahawki od USA, mogą na razie zostać skreślone z listy. Warto jednak zwrócić uwagę na jeden bardzo ważny niuans dotyczący pocisku manewrującego MdCN – choć może on rzeczywiście być interesującą europejską alternatywą dla Tomahawków, na razie Francja jest jedynym odbiorcą tej broni.
Po zrealizowaniu kontraktów na dostawę łącznie około 200 pocisków dla francuskiej marynarki wojennej, MBDA zawiesiło produkcję tych pocisków. Zaledwie kilka tygodni temu pojawiła się informacja o planach Francji dotyczących wznowienia produkcji pocisków MdCN.
Nie wiadomo, ile to potrwa, i trudno obecnie przewidzieć, kiedy pierwsi klienci, o ile w ogóle będą, otrzymają pierwsze pociski, ponieważ negocjacje są wstępne i nie ogłoszono jeszcze żadnych wiążących umów. Warto również wiedzieć, że pocisk manewrujący MdCN pozostanie dość drogą bronią – w 2021 roku cenę za jeden pocisk ogłoszono na 2,48 mln euro, czyli około 3,19 mln dolarów.
Biorąc pod uwagę inflację, a także fakt, że eksport prawdopodobnie będzie droższy, potencjalny koszt pocisku MdCN może odstraszyć nabywców, choć generalnie pociski manewrujące pozostają istotnym środkiem przenoszenia znacznej masy ładunków wybuchowych na duże odległości. Według różnych źródeł, MdCN ma głowicę o masie 250–300 kg.

Warto również zauważyć, że MdCN to pocisk wystrzeliwany z morza; wcześniej MBDA zaprezentowała wersję przeznaczoną do wystrzeliwania z baz naziemnych, zwaną LCM (Land Cruise Missile), która jednak zacznie być testowana dopiero w 2028 roku, o ile oczywiście harmonogram nie ulegnie zmianie.
Jednocześnie, w wersji naziemnej, ukraiński „Długi Neptun” może stanowić konkurencję. Warto jednak zrozumieć, że potencjalnymi nabywcami pocisku MdCN są wszystkie kraje posiadające w służbie okręty z uniwersalnymi wyrzutniami A70 Sylver. A ponieważ naziemny wariant LCM nie zastępuje MdCN, lecz go uzupełnia, kraje, które wybiorą MdCN do swojej floty, raczej nie wydadzą pieniędzy na naziemny pocisk manewrujący innego producenta.

Wcześniej Defense Express informował, że Niemcy zamawiają więcej pocisków manewrujących JSM, które oprócz pocisków Taurus będą używane razem z F-35 do ataków na Rosję.
