
HH-60W Jolly Green II odbył swój pierwszy lot w 2019 r., a od 2023 r. Siły Powietrzne toczą klasyczną batalię z Kongresem o to, czy kupić więcej tych śmigłowców, czy nie.
Podczas zakrojonej na szeroką skalę i niezwykle skomplikowanej operacji poszukiwawczo-ratowniczej oficera systemów uzbrojenia myśliwca F-15E, prowadzonej 380 km od granicy z Irakiem, Siły Powietrzne USA po raz pierwszy w rzeczywistych warunkach bojowych wykorzystały najnowszą modyfikację śmigłowca Black Hawk, zaprojektowaną specjalnie do tak skomplikowanych operacji ratowniczych, a mianowicie HH-60W Jolly Green II. Samolot ten, chociaż wcześniej brał udział w cywilnych operacjach ratunkowych i ewakuacji rannych w strefach walk, jest tym razem pierwszym przypadkiem ewakuacji poza linię frontu.
Informacje te zostały potwierdzone przez Breaking Defense w Siłach Powietrznych USA. Co więcej, śmigłowiec ten został nawet pochwalony przez prezydenta USA Donalda Trumpa podczas jednego z briefingów, nazywając HH-60W Jolly Green II „wspaniałą maszyną”.

Jednocześnie, jak zaznaczono w publikacji, wszystko to działo się w obliczu informacji, że w projekcie budżetu Sił Powietrznych USA na rok fiskalny 2027 w ogóle nie uwzględniono środków na zakup dodatkowych śmigłowców HH-60W Jolly Green II.
Co więcej, ta klasyczna konfrontacja między Siłami Powietrznymi USA a Kongresem trwa od 2023 roku, kiedy to po zakupieniu ostatnich 10 śmigłowców HH-60W, Siły Powietrzne USA zdecydowały się zrezygnować z zakupu najnowszych śmigłowców poszukiwawczo-ratowniczych, decydując się na 75 maszyn w porównaniu ze 113 jednostkami planowanymi jako pierwsze. To nawet mniej niż istniejąca flota śmigłowców HH-60G Pave Hawk, licząca 99 sztuk, które mają zastąpić HH-60W Jolly Green II.
Argument Sił Powietrznych USA, dlaczego nie muszą kupować większej liczby tych śmigłowców, jest dość prosty – twierdzą, że takie operacje można przeprowadzać na Bliskim Wschodzie (w sytuacji, gdy wróg ma słabszą obronę powietrzną, choć, jak widać, pomimo zakrojonych na szeroką skalę ataków na Iran, kraj ten zachowuje możliwość zestrzeliwania amerykańskich samolotów), natomiast w warunkach walk z wrogiem takim jak Chiny śmigłowce typu HH-60G staną się łatwym celem.
Kongres tymczasem obawia się, że redukcja floty może negatywnie wpłynąć na dostępność zasobów na potrzeby operacji poszukiwawczo-ratowniczych, jak to miało miejsce w Iranie. Dlatego w ostatnich latach, z inicjatywy Kongresu, liczba zakupionych śmigłowców HH-60W Jolly Green II wzrosła do 89 sztuk.
Oczywiście, lobbing prowadził także jeden z członków senackiej Komisji ds. Sił Zbrojnych, demokrata Richard Blumenthal, ponieważ linia montażowa tych śmigłowców mieści się w jego rodzinnym stanie Connecticut, więc oczywiście zależy mu na promowaniu kwestii zwiększenia zakupu tych maszyn.
Jednak Siły Powietrzne USA zamierzają również zmodernizować swoje śmigłowce HH-60W Jolly Green II i poszukują dostawców systemów obrony przeciwrakietowej naprowadzanych na podczerwień.
Przypomnijmy, że konkurs na dostawę nowych śmigłowców, które miałyby zastąpić HH-60G Pave Hawk, rozpoczął się jesienią 2012 r. i pomimo obecności szeregu uczestników, takich jak AgustaWestland, EADS, Boeing i Bell Helicopter, wszyscy oni wycofali się z konkursu, ponieważ zwycięzcą została firma Sikorsky (oddział Lockheed Martin).
Kontrakt podpisano w 2014 roku, mimo że rok wcześniej projekt budżetu Sił Powietrznych USA przewidywał całkowite anulowanie programu z powodu braku funduszy. Pierwszy HH-60W odbył lot w 2019 roku, a pierwsza dostawa tych śmigłowców dla armii USA miała miejsce w 2020 roku.
Wcześniej Defense Express donosił, że Norwegia podała cenę śmigłowców, która jest wyższa niż cena używanych F-16. Chodzi o model HH-60W Jolly Green II, którego szacunkowa cena za sztukę wynosi ponad 280 milionów dolarów.
