
Indie od 2018 r. obiecują stworzenie rakiety powietrze-powietrze z silnikiem strumieniowym na paliwo stałe, Gandiva lub Astra Mk III, o zasięgu 350 km, przy wsparciu Federacji Rosyjskiej, ale harmonogram znów przesunął się „w prawo”
Ambitny plan Indii, znany od 2018 r., zakładający stworzenie przy wsparciu Rosji rakiety powietrze-powietrze dalekiego zasięgu, zdolnej do niszczenia celów w odległości 350 km i zwanej Gandiva (znanej również jako Astra Mk III), został ponownie odsunięty.
Jak powiedziała Perina Devi, przedstawicielka DRDO (Organizacji Badań i Rozwoju Obrony), w wywiadzie dla India TV, pocisk będzie gotowy nie wcześniej niż za trzy lata. Należy zauważyć, że w niezwykle pozytywnym artykule, częściowo w języku angielskim, postanowiono nie ujawniać wstępnych terminów prac.
Oczywiście, nie wspomniano o przyczynie tej zmiany w samych warunkach. Nie wspomniano również o udziale Federacji Rosyjskiej w rozwoju, choć wcześniej nie było to ukrywane. Nie wspomina się również o tym, że Moskwa aktywnie przyczyniła się do powstania Astry Mk I.
Przypomnijmy, że pierwsze prace nad stworzeniem silnika strumieniowego na paliwo stałe w Indiach rozpoczęły się już w 2018 roku, kiedy przeprowadzono pierwsze testy. Już w 2022 roku ogłoszono plany stworzenia pocisku powietrze-powietrze Astra Mk III lub Gandiva o docelowym zasięgu 350 km, czyli 1,5 raza większym niż europejski pocisk Meteor, będący obecnie na wyposażeniu indyjskich sił powietrznych, o zasięgu około 200 km.

Jednocześnie sposób osiągnięcia takiego zasięgu będzie podobny – zastosowanie silnika strumieniowego na paliwo stałe, którego rozwój, jak chwalą się same Indie, jest realizowany wspólnie z Federacją Rosyjską. Jednocześnie, aby uprościć i przyspieszyć prace rozwojowe, silnik ten zostanie zintegrowany z obecnie dostępnym indyjskim pociskiem rakietowym Astra, który zachowa wszystkie jego główne elementy. Oznacza to, że cała istota rozwoju Gandivy tkwi w samym silniku strumieniowym.
Ale najwyraźniej coś poszło nie tak w samym Delhi i datę zakończenia prac nad rakietą ustalono na 2029 rok.
Jednocześnie Indie mają obecnie bardzo silny katalizator tego rozwoju – operację Sindoor z starciem z Pakistanem w maju 2025 roku, podczas której doszło do zakrojonej na szeroką skalę bitwy powietrznej z udziałem ponad 130 samolotów. Połączenie pocisków rakietowych powietrze-powietrze dalekiego zasięgu i samolotów radarowych dalekiego zasięgu pokazało swoją praktyczną przewagę.

W szczególności, jeden indyjski samolot Rafale został zestrzelony przez pakistański J-10CE z odległości około 200 km za pomocą pocisku dalekiego zasięgu PL-15 (wszystkie chińskiej produkcji). Jednocześnie pakistańskie siły powietrzne miały podwójną przewagę nad indyjskimi w zakresie samolotów AWACS: 8 szwedzkich Saab 2000 Erieye i 4 chińskie ZDK-03, łącznie 12, w porównaniu z 3 jednostkami EMB-145AEW Netra z własnym nowoczesnym radarem, a także 3 jednostkami A-50EI – rosyjskich Ił-76 z izraelskim radarem EL/W-2090, łącznie 6.
Co więcej, przewaga samych samolotów AWACS i możliwości ich kompleksów radarowych być może nie była ważniejsza, ale integracja w jednym układzie myśliwca, pocisku rakietowego i samolotu AWACS z możliwością namierzania i sterowania pociskiem.
A jeśli można się spodziewać takiego pokrycia w przypadku chińskiego myśliwca J-10CE, chińskiej rakiety PL-15 i chińskiego samolotu ZDK-03 AWACS, to otwarte pozostaje pytanie, czy Rafale i Meteor zostaną połączone z indyjskim samolotem AWACS.
