Wygląda na to, że 13-tonowy Eurodron powoli się rozpada – Francja nie jest nim zainteresowana, bo jest długi, drogi i generalnie wczorajszy

Zdjęcie – Airbus

Po programie FCAS, którego centralnym elementem był myśliwiec szóstej generacji, kolejny paneuropejski projekt Eurodrone może zakończyć się fiaskiem

Francja chce opuścić europejski projekt stworzenia ogromnego drona rozpoznawczo-uderzeniowego Eurodrone – wiele mediów ostatnio donosiło, że Francuzi są coraz mniej zainteresowani tym programem i że trwają już negocjacje w sprawie wycofania tego kraju z projektu.

Powody tej decyzji są banalne: program realizowany jest z dużymi opóźnieniami, staje się zbyt drogi, a taki dron nie odpowiada już potrzebom współczesnego pola walki.

A decyzja ta dojrzewała już od dłuższego czasu, bo nie jest to pierwszy raz, kiedy publicznie ujawniono informacje o planach porzucenia projektu – francuskie media pisały o tym już w październiku ubiegłego roku, a na początku roku pojawiła się informacja, że Francja przekieruje pieniądze z europejskiego Eurodrone na własny bezzałogowy statek powietrzny Aarok, i to może być jeden z powodów, dla których Francja straciła zainteresowanie Eurodrone.

Bezzałogowy statek powietrzny Aarok. Zdjęcie: Turgis & Gaillard

Jednak projekt rzeczywiście postępuje powoli i z trudem – chociaż projekt Eurodrone wystartował już w 2015 r., a sam dron został po raz pierwszy publicznie zaprezentowany trzy lata później, w 2018 r., to uczestnikom zajęło aż 10 lat prac rozwojowych, aby dokonać krytycznej analizy tego ogromnego bezzałogowego statku powietrznego, którego pierwszy lot pierwotnie zaplanowano na 2024 r., a następnie przesunięto trzy lata później – na 2027 r.

W dalszej kolejności planowane jest zbudowanie trzech prototypów, a cztery lata temu podpisano kontrakt na produkcję 20 kompleksów z 60 dronami Eurodrone oraz 40 stacjami kontroli. Francja miała otrzymać 4 kompleksy z 12 dronami, czyli po trzy w każdym.

To, czy tak duży bezzałogowy statek powietrzny jest dziś rzeczywiście potrzebny, jest również dość istotnym pytaniem. Bowiem rzeczywiście, w dzisiejszych warunkach 13-tonowy dron Eurodrone jako nośnik uzbrojenia byłby bardzo łatwym celem dla systemów obrony powietrznej, dlatego dziś niszę dronów uderzeniowych zaczynają zajmować tzw. „wierni naśladowcy”, którzy powinni być lżejsi, szybsi i bardziej zwrotni.

Z drugiej strony Eurodron zdolny do pozostawania w powietrzu przez niemal dwa dni mógłby być ciekawym narzędziem do patrolowania lub zadań związanych z wykrywaniem radarowym dalekiego zasięgu – ale znów wszystko zależy od tego, jak długo będą “męczyć” go rozwojem i jak istotny stanie się po 2030 roku, bo mniej więcej w tym czasie zacznie operować w obecnym tempie.

Co ciekawe, trzy z czterech krajów uczestniczących w Eurodrone mają smutne doświadczenia ze współpracą w innym projekcie lotniczym, a mianowicie w niesławnym FCAS, który upadł w ostatnich miesiącach. Są to Niemcy, Francja, Hiszpania i Włochy, które również uczestniczą w Eurodrone.

Co ciekawe, już w 2019 r. Francja wyraziła swoje niezadowolenie z tego projektu, a konkretnie z „warunków technicznych” Niemiec, o czym wspomniano w jednym ze sprawozdań francuskiego Senatu, w którym dron został określony jako zbyt ciężki, a co za tym idzie, „zbyt skomplikowany, aby go eksportować”.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *