
Dlaczego choroba dotyka jednych, a oszczędza innych? Dlaczego, żyjąc w identycznych warunkach, niektórzy sięgają po tabletki i krople do oczu przy najmniejszym przeciągu, podczas gdy dla innych choroba jest czymś nienormalnym i nieznanym?
Kiedy w rodzinie lub grupie wybucha epidemia i jedna lub druga osoba zachoruje, człowiek z przyzwyczajenia zakłada , że choroba jest nieunikniona również dla niego! Zawsze tak było – w domu, w szkole, w pracy: gdzie jedna osoba jest chora, wszyscy są chorzy. W tym przypadku mamy do czynienia z kolejnym stereotypem behawioralnym, innymi słowy, nawykiem myślenia i działania w określony sposób w danej sytuacji. Człowiek dostosowuje się do ogólnego schematu choroby, akceptując myśl, że będzie musiał zachorować, wyrażając tym samym zgodę na wniknięcie choroby do organizmu; organizm staje się bardziej podatny na bakterie i wirusy, w wyniku czego stara zasada zaczyna obowiązywać, znajdując nowe dowody na swoją słuszność!
Potwierdzają to liczne eksperymenty przeprowadzone przez naukowców, w których badanym podawano zwykłe witaminy pod przykrywką silnego leku. Rezultatem tych badań często była ogólna poprawa samopoczucia pacjentów i obiektywna poprawa wyników badań! Innymi słowy, zwykłe witaminy, gdy pacjent wierzy w ich cudowne właściwości, mogą zdziałać cuda!
Nawiasem mówiąc, osoby zajmujące się aktywną psychologią, np. NLP, zaczynają chorować znacznie rzadziej, pozostając w tym samym stanie co wcześniej!
Kolejny ciekawy fakt: matki karmiących piersią dzieci bardzo rzadko chorują. Co więcej, nawet jeśli kobieta nie była szczególnie zdrowa przed porodem, macierzyństwo daje jej praktycznie nieprzenikniony układ odpornościowy! Chociaż, zgodnie z wszelkimi prawami logiki, jest to nielogiczne: karmienie piersią osłabia układ odpornościowy, ponieważ dziecko „zabiera” zdrowie matki, przetworzone przez jej mleko. Wniosek jest zatem oczywisty: matka nie choruje, bo jej na to nie stać , bo nikt nie jest w stanie lepiej zadbać o dziecko niż ona!
Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego lekarze, którzy mają ciągły kontakt z chorymi i chorobami, rzadko chorują? Przecież przeciętny rosyjski lekarz rejonowy przyjmuje kilkunastu pacjentów dziennie podczas epidemii i tyle samo w swoim gabinecie! A jednak wielu z nich nie używa nawet maści ochronnych takich jak Oxolin, nie mówiąc już o opatrunkach z gazy. Przy takim grafiku lekarze muszą pracować w systemie „jeden dzień pracy, dwa tygodnie wolnego”, a mimo to nie chorują! A może ich status odporności jest sprawdzany przy przyjęciu na studia medyczne, jak u astronautów, a ci „słabi” nie są przyjmowani? Mało prawdopodobne! Jestem pewien, że to wszystko kwestia osobistych uwarunkowań psychologicznych; po prostu nie widzę innego wytłumaczenia.
Najczęstsze przyczyny chorób, według mnie, są następujące:
1. Zmęczenie – zarówno fizyczne, związane z chronicznym niedoborem snu, przepracowaniem, regularnym nadmiernym wysiłkiem fizycznym itp., jak i psychiczne, gdy człowiek doprowadza się do skraju wyczerpania ciągłym zamartwianiem się lub po prostu systematycznym życiem w stresie, co jest typowe dla większości naszych współczesnych. Moim zdaniem istnieje tylko jedno rozwiązanie: w końcu zrozumieć, że jesteś jedyny i że musisz kochać siebie ! W przeciwnym razie „jeśli zepsujesz zabawkę, nie kupią ci drugiej”. Prawda jest taka, że nie będziesz miał drugiego siebie i musisz cenić to, co masz, ponieważ łatwo jest przemęczyć się w pogoni za szczęściem, korzyściami rodzinnymi i innymi radościami życia, a czasami wręcz nie da się po tym otrząsnąć… A komu sprawisz radość, pozbawiając się zdrowia? Swojej rodzinie i bliskim? Wszystko w porządku, jeśli odniosłeś sukces i zapewniłeś im stabilny dochód, narażając na szwank swoje zdrowie, ale co, jeśli nie? W przeciwnym razie z pewnością będziesz im dostarczać ciągłych problemów i zmartwień związanych ze swoim zdrowiem! Pomyśl tylko.
2. Rekompensowanie braku uwagi – może się to wydawać dziwne, ale to prawda. Czasami po prostu nie potrafimy w żaden inny sposób zwrócić uwagi bliskich i podświadomie decydujemy się na „chorowanie” – w końcu wtedy na pewno będziemy otoczeni natłokiem troski! Co więcej, temu stanowi odczuwania braku uwagi zazwyczaj towarzyszy zmęczenie psychiczne (patrz poprzedni punkt).
Po przeczytaniu i podsumowaniu wszystkiego, co napisano powyżej, wyciągnijmy jeden interesujący wniosek : ludzie chorują, bo to ich nieświadomy wybór ! Możemy szczerze nie chcieć chorować na poziomie świadomym, opierać się temu na wszelkie możliwe sposoby… i mimo to chorować. Albo możemy się dobrze zastanowić i przypomnieć sobie: bohaterskie matki naszych dzieci, które nie mają okazji użalać się nad sobą i pozwalają sobie na taki „odpoczynek”; lekarzy, którzy nawet nie biorą pod uwagę możliwości zachorowania, a po prostu wykonują swoją pracę; „cudowne” witaminy, które leczą ciężko chorych – i rozumieją, że ludzki potencjał jest ograniczony jedynie naszym brakiem wiary – w siebie, w swoje siły – w cokolwiek!
W końcu tak naprawdę nie ma znaczenia, w co wierzysz – w Buddę, Chrystusa, ciepły sweter czy lodowaty prysznic rano – liczy się tylko to, czy przynosi to korzyści, czy nie! Tylko nie zapominajmy, że wiara to nie coś, co sobie wmawiamy lub w co chcemy wierzyć, ale coś, co żyje gdzieś głęboko w nas, niezależnie od naszego „chcę” – coś, co czasami tkwi tak głęboko, że nawet nie podejrzewamy jego istnienia!
Może więc warto raz na miesiąc wygospodarować trochę czasu dla siebie – godzinę, dwie… – tyle, ile potrzeba, aby uporządkować sobie myśli i zrozumieć, że jesteśmy zdolni do czynienia prawdziwych cudów, a nasze możliwości ogranicza jedynie nasza wiara i przekonanie, że chorowanie wcale nie jest konieczne!
Dużo zdrowia!
