Dlaczego potrzebujemy cyklu Krebsa albo gdzie kryje się demencja starcza?

„Cały ananas i kawałek sufletu to właściwie mój dzisiejszy lunch” to rymowanka mnemotechniczna, która pomaga zapamiętać kwasy biorące udział w cyklu Krebsa, biochemicznym szlaku, poprzez który wszystkie żywe organizmy wytwarzają energię. (Samo zrozumienie, co to oznacza, w dużym stopniu przyczynia się do zachowania zdrowego umysłu i pamięci w podeszłym wieku).

Jestem potencjalnym pacjentem z demencją starczą, przynajmniej w trzecim pokoleniu. Moja babcia cierpiała na tę chorobę, a mój ojciec, z którym mieszkam pod jednym dachem, jest w aktywnej fazie demencji starczej, czyli, używając współczesnej terminologii (nie zawsze potrafię pisać poprawnie), jest nosicielem choroby Alzheimera.

Co więc powinienem zrobić – sporządzić antologię tej choroby i śledzić postępy nauki w Internecie (co jeśli wymyślą coś w rodzaju nowej bajki o wspaniałym młodzieńcu, pięknej dziewczynie i odmładzających jabłkach)?

Demencja starcza (jeśli nie jesteś zbyt leniwy, sprawdź Wikipedię) nie jest czymś, na co warto czekać, ale w pewnym stopniu dotyczy każdego.

Ale gdzie zniknęli w dzisiejszym świecie mędrcy, tak czczeni na starożytnym Wschodzie i, jak sądzę, gdzie indziej? Gdzie podziała się prawda słynnej, starej abchaskiej legendy o wąwozie Ashey?

Dzieci niosły niedołężnych starców, którzy stawali się ciężarem dla plemienia, na niedostępną skałę, by szybko udać się na tamten świat. Dzięki temu nie marnowali bezsensownie zasobów cennych dla nowego życia i nie marnowali czasu potrzebnego na zdobywanie pożywienia i wychowywanie dzieci na żmudną opiekę nad sobą.

Jednak jeden wdzięczny syn, potajemnie karmiący ojca na tym klifie, pomógł plemieniu uniknąć wielkich trudności dzięki swoim radom i praktycznemu doświadczeniu życiowemu. Ludzie rozumieli wartość mądrości starca, a Skała Starców w tym wąwozie do dziś przypomina, jak ludzie czasami potrzebują dobrych rad, niespiesznej rozmowy, dyskretnej pomocy i obiektywnej perspektywy kochającego dziadka, mądrego w podróży przez życie.

Dokąd zmierza współczesny świat, karmiący niezliczoną i stale rosnącą armię ofiar wstrząsów związanych z wiekiem? Czy dzisiejsi kłótliwi, nerwowi, opętani negatywizmem mieszkańcy metropolii będą w stanie wypełnić misję szanowanych starszych?

Chcąc nie chcąc, każdy będzie musiał sam wybrać swój kolejny epitafium – to znaczy, zdecydować o swojej przyszłości. Albo może w ogóle nie podejmować decyzji i po prostu żyć, jak mu się podoba – to też jest stanowisko. I, jak powiedział kiedyś słynny bohater, wierzcie lub nie, to, co nas czeka, to… i to zależy od każdego z nas.

Chodzi o korzyści płynące z dżemu, czyli węglowodanów. Zjedz trochę słodyczy – i zapamiętaj, jak się pisze słowo „eat” – z „s” lub „sh” – bez zaglądania do słownika ortograficznego.

A teraz do sedna. Jak żyli ludzie w dawnych czasach? Jak udało im się nas tak całkowicie przechytrzyć, pomimo niewyczerpanych zasobów i bezgranicznych osiągnięć postępu naukowego i technologicznego? Mówię o atomie, informatyce i tym podobnych. Żyli naturalnym życiem, w zgodzie z biologicznymi rytmami. Żyli tak, jak dziś żyje być może tylko kreatywna inteligencja.

Jak zauważył L. N. Tołstoj: „Szczęście nie polega na tym, żeby zawsze robić to, co chcesz, ale na tym, żeby zawsze chcieć tego, co robisz”.

Równoważąc potrzeby ciała i duszy, oni (przodkowie) intuicyjnie podążali za swoim osobistym rytmem biologicznym. Jakże dalekie jest to wszystko od nas, ludzi, skompresowanych przez technogeniczne konwencje, właśnie te konwencje rzekomo wymyślone, by podążać ścieżką do osiągnięcia głównego celu – konkurencyjnej produktywności czegoś dla kogoś.

To wszystko, naprawdę. I czy ostatecznym zwycięzcą będzie swobodne życie naszych przodków, nieskrępowane sztywnymi, sztucznymi konwencjami naszych czasów, czy też ścisły, sztuczny porządek (program, rytm, tempo itp.) nowoczesności – prawdopodobnie zdecyduje samo życie.

Co ma z tym wspólnego demencja? To główny skutek postępu technologicznego, wynik wpływu jego głównych atrybutów. Inny cytat aż prosi się o przytoczenie: „…To, co szczególne i niepowtarzalne, czy powtarzalne i ogólne, uniwersalne, konkretne czy abstrakcyjne, nieustanny ruch czy odpoczynek, wewnętrzne czy zewnętrzne, jakość czy ilość, zależność kulturowa czy ponadczasowe zasady, duchowa walka i samoprzemiana jako trwała kondycja ludzka czy możliwość (i pożądanie) odpoczynku, porządku, ostatecznej harmonii i zaspokojenia wszystkich racjonalnych ludzkich pragnień – oto niektóre aspekty tej opozycji” (Isaiah Berlin, „Któremu powinniśmy dać pierwszeństwo?”).

I wreszcie. System progresywnego programowania prowadzi do czegoś więcej niż tylko osobistego szaleństwa. Głosować na Putina?

PS Czas się zbierać do pracy. Dedykuję to moim ukochanym kobietom – mojej żonie (która jest również redaktorką) i mojej córce. Żyjcie w pokoju.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *