
Zimny chłód to ostatnia rzecz, jakiej potrzebujesz, by zmotywować się do odchudzania. W istocie, kiedy kładziesz się spać w piżamie z polarową podszewką pod dwoma kocami, a rano zakładasz najcieplejsze ubrania w swojej szafie, trudno sobie wyobrazić, że są chwile, kiedy możesz spać nago i wyjść na zewnątrz w lekkiej sukience i balerinkach. Jednak zima jest tuż za rogiem, więc nim się obejrzysz, nadejdzie czas, aby zrzucić zimowe płaszcze i pochwalić się szczupłą talią. Zbliżające się święta płci również nie sprzyjają szczuplej talii, więc czas przypomnieć sobie o sile silnej woli i powoli, ale konsekwentnie zacząć przygotowywać się na lato i słońce.
To jest dla Ciebie kwestia sezonu.
Przede wszystkim, nie obwiniaj się za kilka kilogramów, które przytyłeś przez długą zimę. Po pierwsze, to nie pomoże. Zazwyczaj po takich myślach pocieszamy się jakimś kuszącym deserem, wzdychając i przekonując samych siebie, że kolejny nie pogorszy sytuacji. Niestety, ten „raz” zazwyczaj staje się nawracającym nawykiem. Po drugie, większość ludzi w chłodniejszym klimacie cierpi na „zimowe” kilogramy. Dietetycy twierdzą, że w porze zimowej jemy średnio o 6-7% więcej niż zwykle. A przełamanie tego sezonowego nawyku jest niezwykle trudne – według naukowców jest on zakorzeniony w naszych genach. To miłe dziedzictwo odziedziczyliśmy po naszych przodkach, którzy musieli przetrwać zimno. W tym celu objadali się jesienią i w pierwszych miesiącach chłodu.
Innym powodem zimowych zachcianek jest ciemność na zewnątrz. Uczucie wiecznej ciemności sprawia, że wiele osób częściej doświadcza napadów złego nastroju i walczy z tzw. jesienno-zimową depresją (naukowo nazywaną sezonowym zaburzeniem afektywnym) za pomocą bardzo prostej metody: jedzenia. Co więcej, zimą zazwyczaj spędzamy więcej czasu w domu i prawdopodobnie łatwiej oprzeć się pokusie podjadania przed snem. A co innego można robić? Zimno na spacer, nie da się jeździć na rowerze, więc jedyne, co można robić, to siedzieć w domu, grać w gry planszowe i piec kaloryczne ciasta. Jeśli więc nagle zauważysz warstwę tłuszczu wokół talii, która pojawiła się „znikąd”, pociesz się myślą, że to naturalny cykl sezonowy. W końcu tak jest cieplej. Ale dalsze trzymanie się na uboczu może mieć konsekwencje, więc czas znów zacząć się ważyć. Na początek waga.
Czas działać
Ustaliliśmy, że nikt nie jest winny, a teraz przechodzimy do pytania, co z tym wszystkim zrobić. Na początek przestań odkładać odchudzanie na później. Spójrz na kalendarz, powiedz sobie stanowczo: „Teraz albo nigdy” i nie waż się pocieszać myślą, że wiosna jeszcze daleko, bo to nieprawda.
Nawiasem mówiąc, nie musisz całkowicie rezygnować ze wszystkich deserów. Podejdź do tego racjonalnie: Twoje kubki smakowe muszą być rozpieszczane, a nie przekarmiane. O wiele większą przyjemność sprawi Ci mały kawałek dobrej czekolady. To samo dotyczy innych potraw. Kluczem jest jedzenie o właściwej porze i unikanie sytuacji, w której „zjem słonia”. W takim stanie nie będziesz w stanie skupić się na swoich kubkach smakowych.
Rezygnacja ze słodyczy nie zawsze wystarczy. Oglądanie seriali na kanapie nie spala kalorii. Nadal można upolować dobre okazje na siłowni. Zimą wiele siłowni kusi klientów dużymi zniżkami, ponieważ liczba ćwiczących gwałtownie spada (i już wiemy dlaczego). Najlepiej się pospieszyć, bo ceny z pewnością wzrosną wiosną.
Jeśli nie masz czasu na siłownię, ćwicz w domu, korzystając z aplikacji na telefon lub samouczków wideo. Prawie każdy trening znajdziesz online, a instruktor wideo udzieli Ci równie szczegółowych instrukcji, co prawdziwy trener na siłowni. Staraj się więcej ruszać, nie bądź leniwy, przejdź dodatkowy dystans zamiast jeździć minibusem i nie siedź w domu w weekendy. Bez ruchu Twojemu organizmowi będzie znacznie trudniej obudzić się z hibernacji i przestawić na wiosenny tryb.
Kwestia motywacji
Istnieje kilka skutecznych sposobów, aby zmotywować się do pójścia na siłownię i ruchu. Po pierwsze, rozbierz się i stań przed lustrem. Pomocne jest częste przeprowadzanie tej „oceny”, aby ocenić swoje mocne strony, rozważyć słabości i natychmiast zacząć nad nimi pracować. Łatwiej będzie odmówić tortu na urodzinach współpracownika, jeśli następnego ranka nadal będziesz sobie wyobrażać, powiedzmy, dodatkowy fałdek na brzuchu. Innym sposobem jest przejrzenie letnich i wiosennych ubrań. To podwójna korzyść: posprzątamy szafę i jednocześnie chcemy schudnąć. Zaleca się przymierzanie wszystkich letnich strojów. Odkryłaś, że nie mieścisz się w swoją ulubioną sukienkę? Ciesz się – to będzie świetna motywacja.
Aby mieć z czym porównać oszałamiające rezultaty diety i ćwiczeń, dokonaj dokładnych pomiarów. Zmierz obwód klatki piersiowej, talii, bioder, ud i ramion. Nawet jeśli nie podobają Ci się te liczby, łatwiej będzie Ci ocenić rezultaty Twoich wysiłków w przyszłości: będziesz dokładnie wiedzieć, od czego zaczynasz.
Podobnie należy podchodzić do wagi. Nie musisz ważyć się każdego ranka; Twoja waga może się wahać w zależności od ilości wypijanej wody i dnia cyklu. Lepiej ważyć się raz w tygodniu; pozwoli Ci to dokładniej śledzić swoje postępy. Spraw sobie dobrą wagę, taką, która określi procentową zawartość tkanki tłuszczowej i masy mięśniowej, a nawet obliczy wskaźnik masy ciała (BMI). To opłacalna inwestycja i będziesz zadowolony, że to zrobiłeś. Oprócz wagi możesz sprawić sobie inny, naprawdę przydatny gadżet, taki jak krokomierz. Z nim możesz dążyć do osiągnięcia dziennego celu spacerów, rywalizując z samym sobą. Najnowocześniejsze krokomierze ostrzegą Cię, jeśli będziesz siedzieć zbyt długo w miejscu, a nawet obliczą, czy śpisz wystarczająco w nocy — to byłaby prawdziwa szkoda!
Oblicz również swoje BMI i dzienne spożycie kalorii. Dobra waga, nawiasem mówiąc, może również obliczyć BMI, biorąc pod uwagę wzrost, wiek i wagę. Gdy już znasz swoje dzienne spożycie kalorii, skorzystaj z dzienniczka „Moje Idealne Ciało”, aby uniknąć przekroczenia. Dokładne liczby zawsze wprowadzają porządek w nasze chaotyczne życie, a w tym przypadku w Twoją chaotyczną dietę.
Sztuczki kuchenne
Nowe zasady, które wprowadzisz w swojej kuchni, pomogą Ci schudnąć. I nie, to nie jest sieć lodówek, choć może być bardzo skuteczna. Ale na początek zaopatrz się w małe naczynia kuchenne. To ważne, niezależnie od tego, czy mieszkasz sam, czy masz dużą rodzinę. Badania pokazują, że mieszkańcy dużych miast wyrzucają większość zawartości lodówki po prostu dlatego, że nie potrafią oszacować, ile jedzenia będą potrzebować do ugotowania. Kup w sklepie małe talerze, miski i naczynia do pieczenia. Jeśli mieszkasz sam i masz ochotę na lasagne, o wiele łatwiej będzie Ci ją przygotować w małym naczyniu.
Używaj przydatnych gadżetów kuchennych. Uproszczą one proces gotowania i zmotywują Cię do działania. Nie musisz kupować jednocześnie parowaru, blendera i frytkownicy. Kup jeden w domu, ale postanów, że będziesz go regularnie używać.
Miej strategiczny zapas zielonych jabłek w kuchni. Uratują Cię one podczas nocnych napadów głodu, które zazwyczaj pojawiają się późnym wieczorem. Oddaj ciasteczka potrzebującym lub poczęstuj nimi gości, a zamiast tego uzupełnij swoją spiżarnię suszonymi owocami, pełnoziarnistymi krakersami i innymi produktami sprzyjającymi utracie wagi. I korzystaj ze zdrowej listy zakupów.
Jak mawiają, wiosna pokaże, kto podjadał w nocy. Ale na pewno nie ty!
