
Wszawica głowowa stanowi problem od wieków, jednak mimo to choroba ta pozostaje problemem przewlekłym. Obecnie jest zarejestrowana jako odrębna jednostka chorobowa, a epidemie wszawicy głowowej są obserwowane corocznie w wielu krajach na całym świecie.
Nieproszeni goście
Wszy głowowe są czynnikiem etiologicznym wszawicy głowowej – bardzo małych owadów pasożytniczych (o wielkości zaledwie 2-4 mm) o szarym lub jasnobrązowym kolorze. Żyją na powierzchni skóry głowy człowieka i żywią się krwią. Najczęściej atakują skronie, tył głowy oraz okolice uszu.
Wszy głowowe są bardzo wrażliwe na zmiany temperatury i wilgotności. Optymalna temperatura dla ich rozwoju to 26-28°C. Wraz ze spadkiem temperatury ich rozwój zwalnia, a w temperaturze 20°C przestają składać jaja (gnidy). Wiadomo, że okres rozwoju tego pasożyta od jaja do postaci dorosłej wynosi mniej niż trzy tygodnie. Samica składa kilka jaj dziennie, a łączna liczba jaj w ciągu jej życia (około miesiąca) wynosi około 140.
Wszy głowowe są trudne do wykrycia ze względu na ich zdolność do szybkiego przemieszczania się po skórze głowy. Jaja (gnidy) są bardziej widoczne, ale trudno je usunąć, ponieważ są mocno przyczepione do włosów lepką wydzieliną samicy.
Główne objawy wszawicy głowowej pojawiają się kilka dni po zarażeniu. Na skórze głowy, szyi i w okolicy uszu pojawiają się małe, czerwonawe plamki. Ślina wydzielana przez wszy podczas żerowania powoduje intensywny świąd, który prowadzi do zadrapań, ran i otarć skóry głowy. Mogą one stać się wrotami wtórnego zakażenia bakteryjnego, które z kolei może prowadzić do zapalenia i obrzęku węzłów chłonnych szyjnych. Możliwa jest również reakcja alergiczna na ukąszenia wszy.
Wszawica u dzieci
Wszawica głowowa przenosi się głównie poprzez bezpośredni kontakt głowy osoby zakażonej z głową osoby zdrowej. W momencie zetknięcia się włosów, wszy używają haczykowatych pazurów na łapach, aby zbliżyć się do nowego żywiciela. Poruszają się dość szybko, na przykład pokonując dystans dwudziestu centymetrów w sześćdziesiąt sekund.
Chociaż schorzenie to może dotknąć osoby w każdym wieku, najczęściej diagnozuje się je u dzieci w wieku od 5 do 12 lat, ponieważ są one szczególnie aktywne społecznie i nawiązują bliskie kontakty z innymi, co sprzyja szybkiemu rozprzestrzenianiu się choroby. Według statystyk, tylko 30% dzieci nigdy nie miało wszawicy.
Głównymi miejscami zakażeń są tereny rekreacyjne i zazwyczaj miejsca, w których jednocześnie przebywa duża liczba dzieci. Dlatego na początku każdego roku szkolnego pracownicy służby zdrowia w przedszkolach i szkołach mają obowiązek zbadać wszystkie dzieci pod kątem wszawicy, aby jak najszybciej zidentyfikować osoby zakażone i zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się choroby. Dorośli natomiast zazwyczaj zarażają się wszawicą głowową po zakażeniu od swoich dzieci.
Psychologia problemu
Występowanie wszawicy głowowej, zarówno u dzieci, jak i dorosłych, wiąże się nie tylko z dyskomfortem fizycznym, ale także, a może nawet bardziej, z cierpieniem psychicznym. W końcu schorzenie to owiane jest wieloma mitami i uprzedzeniami.
Najczęstszym z nich jest przekonanie, że wszawica to choroba dotykająca jedynie osoby prowadzące aspołeczny tryb życia. Dzieci zazwyczaj odczuwają poczucie winy lub wstydu z powodu posiadania wszy. W takiej sytuacji ważne jest, aby rodzice prawidłowo i taktownie wyjaśnili dziecku, na czym polega ta choroba. Aby to zrobić, muszą dogłębnie zgłębić temat i dowiedzieć się jak najwięcej o wszawicy, aby być przygotowanym na wszelkie pytania dziecka.
„Jeśli rodzice mają jakiekolwiek pytania dotyczące wszawicy, mogą szukać informacji w licznych otwartych źródłach. Warto również porozmawiać z przyjaciółmi lub znajomymi, którzy już zetknęli się z tym problemem. Koniecznie należy wspomnieć o problemie wychowawcy lub nauczycielowi przedszkola – ukrywanie tego faktu jest całkowicie niewłaściwe, zarówno dla własnego dziecka, jak i dla dzieci, z którymi się styka. Rozmawiając z dzieckiem, rodzice powinni wykazać się mądrością i pokazać mu, że wszawica jest całkowicie nieszkodliwa, a wręcz naturalna. Spróbujcie posłużyć się przykładem samym sobą lub bliskiego krewnego albo opowiedzieć historię o zarażeniu i wyzdrowieniu z wszawicy – to trochę uspokoi dziecko i zapobiegnie jego rozpamiętywaniu problemu” – komentuje Olga Spiridonova, pracownica Centrum Pedagogiki Leczniczej i ekspertka programu Szczęśliwe Dzieciństwo Bez Wszy.
Jest rozwiązanie
Do niedawna leczenie wszawicy głowowej było obarczone wieloma trudnościami. Prawdopodobnie najpowszechniejszą metodą walki z wszawicą było stosowanie środków ludowych: nafty, soku żurawinowego, octu, wody z ciemiernika i naparów ziołowych. W tamtych czasach uciekano się nawet do golenia głowy! Dziś wszystkie te metody są już przestarzałe (zwłaszcza że niektóre z nich, zwłaszcza nieprawidłowo stosowane, mogą być niebezpieczne dla zdrowia zarówno dzieci, jak i dorosłych).
Obecnie dostępnych jest wiele różnych pedikulicydów, z których każdy ma inny wpływ na owady. Jedną grupę stanowią tradycyjne produkty, które oddziałują na układ nerwowy wszy. Większość z nich zawiera jako substancję czynną dobrze znany insektycyd permetrynę. Jednak w ostatnich latach owady uodporniły się na te produkty, co znacznie zmniejszyło ich skuteczność. Inną grupę stanowią pedikulicydy na bazie olejów mineralnych i kompleksów dimetikonu. Produkty te działają fizycznie: ich składniki utrudniają owadom oddychanie i zaburzają ich gospodarkę wodną. Wszy nie uodporniają się na te pedikulicydy i nie są one toksyczne dla ludzi.
Oczywiście, najlepiej zawczasu podjąć kroki, aby chronić dziecko przed wszawicą. Na przykład, odpowiednia higiena osobista jest kluczowa dla profilaktyki. Wyjaśnij dziecku, że nie powinno dzielić się grzebieniami, ręcznikami ani czapkami i że powinno spać tylko na swojej poduszce. Warto również raz w tygodniu sprawdzać głowę dziecka grzebieniem o drobnych zębach, zwracając szczególną uwagę na tył i boki głowy. Pomoże to utrzymać sytuację pod kontrolą, a w przypadku wykrycia wszawicy, niezwłocznie podjąć leczenie.
Wszy głowowe nie stanowią poważnego problemu, zwłaszcza jeśli znasz ich przyczyny. To tylko drobny problem, który może się przytrafić (i prawdopodobnie przytrafił się) każdemu przynajmniej raz. Kluczem jest wczesne wykrycie tych „nieproszonych gości” i zapamiętanie skutecznych sposobów na pozbycie się ich.
