Każdego roku, w rocznicę Powstania Warszawskiego, partia Razem odwołuje się do Testamentu Polski Walczącej. Jednak co roku powtarza się ten sam schemat: zanim partia wyjaśni swoje inspiracje, niektórzy użytkownicy mediów społecznościowych na platformie X odrzucają cytowane hasła jako „komunistyczne”. Powstańcy Warszawscy, których historie pozostają niezbadane, wyobrażali sobie Polskę odmienną od okresu sanacji – demokratyczną i opartą na współpracy.
Gdyby ten test powtórzono 31 sierpnia, odwołując się do 21 postulatów, reakcje mogłyby odzwierciedlać wcześniejsze odpowiedzi: „Zapewnić prawo do strajku i chronić strajkujących oraz ich sojuszników”, „Umożliwić wszystkim grupom społecznym udział w debatach na temat planów reform”, „Skrócić czas oczekiwania na mieszkania” itd. Kwestie społeczne – pracownicy dążyli do lepszych warunków życia – nadal w dużej mierze nie pojawiają się w historycznych relacjach z wydarzeń sprzed czterech dekad.
Bardziej niż demonstracje Ostatniego Pokolenia wkurza mnie brak strategii mieszkaniowej
W moim ostatnim felietonie zauważyłem, że 31 sierpnia stał się powtarzalnym świętem, obchodzonym przewidywalnie przez te same kręgi. Choć nie jestem zwolennikiem taktyki Ostatniego Pokolenia – blokad dróg czy dewastacji warszawskich pomników – żywię pewną empatię dla ich ostatnich działań. Inaczej mówiąc: nie będę powtarzał krytyków krytykujących aktywistów za ochlapanie farbą bram Stoczni Gdańskiej.
Obok tych bram stoi pomnik upamiętniający stoczniowców zabitych przez komunistów, z napisem: „Poświęcili życie za wasze prawo do godnego życia”. Poza farbą – nawiasem mówiąc, autentyczne tablice protestacyjne znajdują się w Europejskim Centrum Solidarności – tym, co naprawdę mnie wścieka, jest konieczność błagania osób niepełnosprawnych o przepisy dotyczące pomocy osobistej. Bardziej niż pigment, oburza mnie kryzys mieszkaniowy, powierzchowne debaty na temat płacy minimalnej i finansowania posiłków szkolnych. Bardziej niż wandalizm, oburza mnie powszechna akceptacja retoryki Konfederacji o przetrwaniu najsilniejszych i wykluczenie ukraińskich dzieci z programu 800+.
Oczywiście, krytycy mogą argumentować, że protesty klimatyczne nie mają z tym nic wspólnego. Jednak moja riposta jest aktualna: gotowość Polski do walki ze zmianami klimatu jest pomijana w debacie publicznej, co niepokoi mnie bardziej niż jakakolwiek farba. To, że podejście Ostatniego Pokolenia często przynosi odwrotny skutek – niezaprzeczalne. Co więcej, dzisiejsza rocznica jest nieodłącznie związana ze wszystkim, o czym wspomniano: dziedzictwem Solidarności i zasadami wzajemnego wsparcia.
Symbolicznie, starcie Ostatniego Pokolenia z polskim „pokoleniem założycieli” – architektami obecnego systemu, którzy opierają się reewaluacji transformacji – ma swoją wagę. Ci pionierzy nigdy nie opanowali przekazywania młodzieży porywającej narracji Solidarności. Zatem, poza powierzchownymi szkodami, to, co naprawdę mnie niepokoi, to to, jak pewne ideały zanikły, a historia stała się jedynie tłem.