Budowniczowie uwikłali się we własne sidła. Niesprzedane lokale piętrzą się lawinowo.

W Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, a zwłaszcza w Łodzi i Katowicach, zauważalny jest szybki wzrost liczby apartamentów, które wciąż czekają na swoich właścicieli – wynika











